27 stycznia 2015

CIENIE SLEEK ULTRA MATTES V2 731 I RÓŻ SLEEK FLAME 365.




Tak, tak wiem, jestem 1001 osobą, która pisze o Sleeku.  Ja dopiero niedawno zdecydowałam się na kupno tych kosmetyków, nie potrafię odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak długo zwlekałam. 




Mają mnóstwo paletek cieni i ja nie mogłam zdecydować się jaką wybrać, ale jednak stwierdziłam, że matowych cieni mam zdecydowanie za mało, więc padło na nie.
Chwalebne opinie również przyczyniły się do tego, szczególnie przypadł mi do gustu intensywny zielony kolor.
Samo opakowanie nie bardzo mi sie podoba, mogli się bardziej postarać, tymbardziej, że konkurencja kosmetyków kolorowych jest poprostu ogromna i osobiście dla mnie ma wielkie znaczenie jak wygląda opakowanie. Pudełko okropnie się brudzi, ciężko utrzymać je w czystości,nie znoszę zabrudzonych kosmetyków. Sam kartonik zdecydowanie bardziej przyciąga uwagę. 








Przechodząc do cieni, nie jestem zachwycona, jak dla mnie poprostu koszmarnie ciężko się je blenduje. Nigdy nie miałam z tym większego problemu. Bardzo ciężko rozetrzeć granicę. Próbowałam na różne sposoby, różnymi pędzelkami. 
Ciemne kolory są dobrze napigmentowane, natomiast jasne są gorsze i rozprowadzają się nierównomiernie. 
Może jescze się do nich przekonam albo nauczę się  nimi pracować. 
Kiedyś skuszę się jeszcze na drugą paletkę satynowych cieni dla porównania jakości.








Róże zdecydowanie bardziej podkupiły mnie swoją jakością. Mają przepiękne kolorki, mega napigmentowane, bardzo przypominają mi róże Inglota. Tak samo się nimi pracuje. Trzy róże w jednym opakowaniu bardzo fajnie dobrane kolorystycznie, matowe i połyskujące, intensywne i delikatne. 

I na koniec rezultat moich zakupów. 













4 komentarze:

  1. o rany jakie te róże intensywnie czerwone, na skórze dają jednak łagodniejszy kolor?Bardzo lubię sleeka na razie miałam tylko dwie paletki cieni i jedną szminkę, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj na zdjęciach mam ten środkowy róż, najbardziej czerwony ze wszystkich i okazało się, że jest najdelikatniejszy. Na pierwszym zdjęciu on wygląda tak jak w rzeczywistości, a na drugim wyszedł bardzo intensywnie, chociaż on tak naprawdę nie wygląda. Próbowałam to skorektować, do bardziej prawdopodobnego koloru, ale wtedy cienie wychodzą granatowe zamiast zielonych.
      Róże Sleeka można stopniować, nie będzie on taki intensywny jeżeli tego nie chcemy.

      Usuń