10 kwietnia 2015

DZIEŃ Z DIOR #1




Dziś dzień z użyciem kosmetyków marki Dior, o niektórych już wspominałam w ulubieńcach marca, natomiast pozostałe nie gościły u mnie na blogu, zapraszam na recenzję !

Może zacznę od cieni kremowych, które opisywałam tutaj. No cóż, ja bardzo lubię te cienie ze względu na bezproblemowe korzystanie z produktu, szybkie i sprawne. To co trzeba, kiedy mamy kilka minut na wykonanie makijażu przed pójściem do pracy i chcemy aby on nienagannie wyglądał przez cały dzień. 






Kolejnym kosmetykiem będą rówinież cienie, słynna piątka Dior-Palette Fards a Paupieres. Jakość jest zupełnie inna, osypują się strasznie, kolory blakłe, aplikatory do cieni koszmarnej jakości, zabierając je ze sobą, trzeba pamiętać o oddzielnych pędzlach, co jest dużym minusem, ponieważ ja osobiście często korzystam z takich dołączonych aplikatorów w podróży i one całkiem dobrze sobie radzą, ale niestety nie te.
Napewno nigdy nie kupię, nie są warte swojej ceny, cienie Inglot, poprostu bajka w porównianiu z tymi i dużo tańsze.







O lakierach Dior Vernis już wcześniej nie raz wspominałam, lubię je za intensywne kolory, błysk, nie posiadanie zapachu, całkiem dobrą trwałość. 







Pozostał nam błyszczyk Dior Addict Ultra Gloss 664. Nie jest klejący, bezzapachowy, komfortowy na ustach, daje efekt nawilżenia. Trwałość jak każdy inny, nie więcej i nie mniej. Ja osobiście bardzo lubię te błyszczyki, mam kilka kolorów i chętnie po nie sięgam. 








Podsumowując dzisiejszy zbiór kosmetyków marki Dior, można stwierdzić, że jak w każdej innej firmie są dobre produkty, które sprawiają nam przyjemność jak i absolutnie nie warte swojej ceny. 
















16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Kremowe są świetne, chociaż wiem, że dziewczyny również bardzo sobie chwalą, te z LOreal, będę musiała spróbować.

      Usuń
  2. Ślicznie wyglądasz! A kolor lakieru bardzo przypadł mi do gustu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję -). Lakiery takiego koloru to moja słabość -)

      Usuń
  3. Pięknie Ci w tym błyszczyku:) Szkoda, że ja wybrałam taki transparentny:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki -) Mam też taki transparentny, też fajny.

      Usuń
  4. Kolory są piękne, ale że te cienie takie słabe kiedyś, miałam i były dobre, może taka seria :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słabiutkie, słabiutkie, być może taka seria.

      Usuń
  5. W sumie nie potrafię zrozumieć jak te cienie stały się "sławnymi piątkami Diora".
    Jakość jest co najwyżej przeciętna (mam wrażenie, że co rok gorsza...), kolory raczej bez szału, nic w stylu "nigdzie drugiego takiego nie znajdziesz",
    wykończenia bardzo często to sama perła, co już jest dla mnie wystarczające do nazwania paletki "złą".

    Niestety u mnie ten cień kremo-żelowy zupełnie się nie sprawdził. Z Diora lubię róż Rosy Glow i balsam do ust Lip Glow, poza nimi mam jeszcze jeden lakier z ubiegłorocznej kolekcji, ale Diora kupuję dopiero wtedy, kiedy już naprawdę cały internet okrzyknie kosmetyk świetnym, bo firma ma sporo bardzo kosztownych bubli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak piątka Diora jest zdecydowanie przereklamowana i absolutnie nie warta swojej ceny. Natomiast cień w słoiczku przypadł mi do gustu, ale nie każdy, zrobię osobną recenzję o wszystkich jakie mam z tej serii. Limitki inaczej się zachowują, niż te w stałej kolekcji. Ja osobiście bardzo lubię podkłady Dior, Nude, Forever.

      Usuń
  6. Mi się podoba cień w kremie, miałam kiedyś pojedyncze cienie Diora i one są mało napigmentowane, masz rację Inglot lepszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, marka musi popracować nad jakością swoich cieni, ale całe szczęście, że my mamy Inglota -)

      Usuń