8 stycznia 2016

ULUBIEŃCY I ODKRYCIA ROKU 2015 !





Och nie było mnie tu ładnych parę miesięcy, ale jeżeli któraś z Was ma ochotę zajrzeć i dowiedzieć się co u mnie słychać zapraszam na instagram @Ana_Passion. Postaram się nadrobić zaległości i opiszę Wam w skrócie o produktach wartych uwagi. Więc zapraszam.


Na miano ulubieńców roku, zasługują tylko te kosmetyki, które odpowiadają wszystkim kryteriam i służą wiele miesięcy, więc nie będzie ich dużo, ponieważ nie wszystkie są tego warte. 

Może zacznę od pielęgnacji, ponieważ w tej kategorii jest tylko kilka produktów, ale naprawdę tych naj. 

Przez ostatni rok-dwa stosowałam naprawdę wiele róznych olejków do pielęgnacji twarzy, kupionych w aptece lub wieloskładnikowych drogeryjnych. Chociaż tak naprawdę, żadne mnie jakoś szczególnie nie zawiodły, wszystkie stosowałam z przyjemnością, to jednak dwa produkty zasługują na miano- wybór roku. Jest to olejek arganowy Planeta Organica oraz LOreal Nutri-Gold. Przyjemność stosowania jak i również ich działanie nie mają sobie równych. Nawilżenie, odżywienie oraz wygładzenie skóry i zmarszczek, to w większości ich zasługa. Wydajność i przyjemność stosowania to kolejna ich zaleta. Dokończę wszystkie zapasy i napewno zagoszczą u mnie ponownie. Stosowałam ich ładnych pare miesięcy. Dla mnie bez wątpienia hit. 












Kolejnym ulubieńcem zasługującym na prawo bycia na tej liście jest krem ochronny La Roche-Posay 50+. Stosowałam go od wiosny po jesień, czyli najbardziej słoneczny okres. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie byłam tak zadowolona z kremu przeciwsłonecznego. Krem o bardzo lekkiej, wodnistej konsystencji o fluidowym zabarwieniu, wspaniale radził sobie z ochroną, jak i również niesamowicie nawilżał, dzięki czemu, nie było potrzeby jakoś szczególnie rehabilitować skórę po palącym słońcu, ponieważ ten krem był prawdziwą bombą nawilżajacą i nie dawał możliwości czynnikom zewnętrznym na przesuszenie jej. Niewyczuwalny, lekki, nie klejący, dla mnie idealny. 






Ostatni produkt do pielęgnacji to balsamy do ust Nivea, mały produkt, ale jak ważny w pielegnacji. Balsamy stosuję od wiosny po dzień dzisiejszy i naprawdę są genialne. Przecudowne zapachy oraz efekt nawilżenia, zmiękczenia skóry, to podstawowa ich zaleta. Świetnie sprawdzają się również jako baza pod pomadkę, szczególnie taką, która może przesuszać usta. 






Przejdźmy do perełek makijażowych. Odkryciem roku są dla mnie rozświetlacze. Długo wahałam się co do tego kosmetyku, bojąc się, że może u mnie się nie sprawdzić ze względu na błysk, którego na mojej twarzy i tak nie brakuje. Ale mnóstwo pozytywnych opinii jak i również boom na Maru-Lou The Balm, spowodował, że skusiłam się. Stosujac go cały rok, mogę spokojnie stwierdzić, że jest to produkt roku, nie było miesiąca, abym po niego nie sięgnęła, niezastąpiony przez cztery pory roku, komponuje się z każdym makijażem, wtapia się w skórę czy to zimą czy to latem, bez względu na to jaki odcień ma nasza skóra, dodaje blasku i odświeża.






Cienie, które wydzielam w tym roku, są to dwie paletki- Inglot oraz maty z The Balm. Trwałość, rozcieranie, nasycenie koloru oraz efekt końcowy, spowodowały, że sięgałam po nie najczęściej i najchętniej.






Róże- to moja słabość, nie ruszam się bez nich, poprostu uwielbiam.
Ze wszystkich wydzielam paletkę róży z Makeup Revolution oraz własnoręcznie skomponowaną paletkę z Inglota. Trwałość, możliwość nasycenia koloru oraz pigmentacja, to coś co je wyróżnia i co w nich cenię. 






Pudry transparentne to zdecydowanie odkrycie roku i jak bardzo żałuję, że nie wypróbowałam ich wcześniej. To jest produkt, którego brakowało mi najbardziej, trwałość makijażu, zmatowienie bez dodatkowej warstwy pudru. Niewidoczny na skórze, nie wybielający jej, lekki, niezastapiony- właśnie takim widzę puder Paese. 






Do ulubieńców roku trafiają również pędzle Zoeva i Hakuro, zestaw, który skomponowałam sama, czytajac mnóstwo różnych opinii oraz sugerując się swoimi potrzebami. Muszę stwierdzić, że dobre narzędzie pracy to połowa sukcesu. Dokładną recenzję każdego z nich napiszę oddzielnie,ponieważ nie wszystkie się jednak sprawdziły, ale teraz zaznaczę, że naprawdę warto jest mieć kilka dobrych pędzli, które ułatwiają nam pracę. 






Odkryciem roku, co prawda nie-kosmetycznym, okazały się dla mnie świece Yankee Candle. Nigdy bym nie pomyślała, że właśnie ja wpadnę w ten wir świeczkowy. Długo kłuciłam się ze swoim zdrowym rozsądkiem,że wydawanie takiej sumy na świece, jest to poprostu szaleńswto, ale ciekawość po jakimś czasie wzięła jednak górę. Pierwsza pod ogień poszła świeca pod nazwaniem Soft Blancet, ona ,,roztopiła,, nie tylko piękny zapach, ale również moje serce i wtedy zrozumiałam skąd ten szał i dlaczego ona jest taka droga. Jakością przebija wiele innych, unoszący się zapach nie przytłacza, jest miękki, czysty i intensywny jednocześnie. Świeca wypala się naprawdę bardzo długo, dzięki temu można stwiedzić, że jest warta swojej ceny. Przytulność jaką tworzy w mieszkaniu jest niezastapiona. Mam inne świece tej firmy i naprawdę je uwielbiam, ale Soft Blancet- to zdecydowanie moja miłość. Niestety nie mam już tej świecy, ale wrzucam stare zdjęcie. 






Podsumowując ulubieńców ubiegłego roku, muszę stwierdzić, że większość z nich są to produkty proponowane i opisywane przez Was, także tak naprawdę Wam zawdzięczam to, że stały się one również moimi hitami. Przy tak ogromnej ilości proponowanych na rynku kosmetyków oraz innych produktów, ciężko jest samemu się na coś zdecydować, a wydawać w ślepo pieniądze, to nie sztuka. Natomiast satysfakcja z rozsądnie wydanych pieniędzy, to jest klucz do sukcesu.




9 komentarzy:

  1. Masełko z nivea jest również moim ulubieńcem roku nie wspominając już o Mery. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie tylko dokazuje, że te kosmetyki naprawdę tego zasługują -)

      Usuń
  2. Pewnie też bym polubiła, chociaż znam tylko krem LRP :)

    OdpowiedzUsuń
  3. matowa paletka the balm mnie urzekła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masełka do ust od Nivea mnie kuszą :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe produkty, mnie do gustu przypadły pędzle zoeva, ale zestaw dużo kosztuje.

    http://emiliamccurdy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. zostałaś nominowana do LBA!
    zapraszam do mnie po szczegóły: http://gabrielakita.blogspot.com/2016/08/lba-liebster-blog-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Całkiem miłe kosmetyki, kusi mnie ten rozświetlacz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozświetlacz jest super. Od jakiegoś czasu też go używam. :)

    OdpowiedzUsuń